| Tęczowy most |
|
| Serwisy specjalne |
|
Za ostatnim oddechem kryje się wielka nadzieja tych, którzy zawiedli. Bezcenny spokój mają jedynie Ci, którzy trwali dobrem serca pomimo ... Katarzyna Diuk
WŁAŚNIE SPACERUJESZ W CISZY, KTÓRA BYŁA KRZYKIEM BEZDOMNOŚCI.. GODNE JEST UMIERANIE, JEŚLI W OBJĘCIACH UKOCHANEGO OPIEKUNA. KIEDY GŁOWA TAK MOCNO WTULONA W BEZPIECZNE RAMIONA, śE OSTATNI SEN PRZYCHODZI NIESPODZIEWANIE.. WYRZUTEM SUMIENIA ŚWIATA, KIEDY KONAJĄCY WTULA SIĘ SAMOTNIE W ŚMIERĆ. W OSTATNIM JEGO ODDECHU SŁYCHAĆ – NIE BAŁEM SIĘ CIEBIE, ALE SAMOTNEGO UMIERANIA ... ... TO W TAKICH CHWILACH KOSTUCHA PŁACZE ... ... na drodze do Tęczowego Mostu ślady bosych stóp – odwiedzamy nasze ukochane psie anioły ... DZIELNA – zm. 19-02-2009 r. (‘)
Imię Dzielna, nie jest z przypadku. To niesamowita opowieść o tym, jak ryzykując własnym życiem odprowadziła swojego psiego przyjaciela Pieczarka za Tęczowy Most. Wiele lat spędzonych wspólnie w objęciach bezdomności niezwykle ich scaliła. Ciężka choroba nowotworowa jej kompana postanowiła odebrać mu życie pewnej srogiej zimowej nocy, konający Pieczarek upadł na śniegu. Dzielna położyła się na nim grzejąc swoim ciałem całą noc – nawet kiedy już nie żył. Cudem odratowano jej życie ... Sunia znalazła cudownych ludzi, którzy przez prawie rok walczyli o każdy jej oddech, który ustał 19 lutego 2009 roku – spokojnie bo w tak bezpiecznych ramionach ukochanych opiekunów, że samej Kostusze ciężko było po Dzielną sięgnąć. Wiem, że jej opiekunowie bardzo za nią tęsknią i szukają jej do dzisiaj ... jej książeczka zdrowia wciąż w ich rękach i wielki smutek oraz rozpacz ... Dziękuję Wam bo piękni z Was ludzie ... Najsmutniej kiedy na tyle czasu aby pokochać, ale za mało na to, aby się wspólnymi chwilami nacieszyć. DZIADUNIO – zm. 24-12-2008 r. (‘)
... nie tak miało być ... Dziadunio będąc w Schronisku był naszym wielkim wyrzutem sumienia ... pies od zawsze ... Ponad 10 lat życia po nic, brak połowy tylniej łapy, guzy, głuche uszy, zniszczone zęby – to wszystko ktoś pokochał, docenił, szanował. Jego dom to było bajkowe miejsce, gdzie odzyskał wiarę w życie i ludzi ... po to, aby ktoś to życie mu odebrał. Dziadunio został zastrzelony ... nóż w serce jego opiekunów zapewne mniej by zabolał. Oprawco ... jego ciało wyrzuciłeś do rowu przy szosie, aby wyglądało to na potrącenie, lecz nie wierzę w twój wstyd ani strach ... Wiem, że życzenie zła powraca i niech do mnie wróci, ale życzę Ci, cichego konania gdy tak bardzo będziesz chciał krzyczeć. Pies, któremu odebrałeś potrzebne życie walczył o nie przez ponad 10 lat, ty odebrałeś je w sekundzie wieczności. Jeden strzał, stary pies upadł i poszedłeś na kawę? Tyle to znaczyło prawda? Ten strzał pada codziennie w sercach wielu ludzi, dla których Dziadunio był bardzo ważny – masz na sumieniu jego życie i ludzkie łzy ... Nie wiemy kim jesteś, ale kiedy Kostucha odchodziła z tym biednym psem, wiem, że obróciła się aby zapamiętać tego, który zatrzymał piękne psie serce ... stał tam – nikt - ... ZENIU – zm. 13-09-2008 r. (‘)
Zeniu ... wielka była walka o Ciebie. Teraz siedzę i zastanawiam się co napisać. Wciąż tak bardzo przykro ... Miał około 8 lat, był niewidomy i tak niezwykle ufny, dobry ... taki był do końca. Odszedł w lecznicy w moich ramionach i do dzisiaj pamiętam jego zapach ... piękny zapach starego psa. Wyszeptałam mu, że jest mój, że ma dom w moich dłoniach i spokój w sercu, że tak wiele osób, które walczyło o niego są też przy nim. Był niezwykle dzielny i spokojny ... dzielniejszy niż ja ... Nie zapomnę tego dnia do końca życia. Lekcja o tym, że w samotności umierania, godność śpi w cieniu ignorancji - naszym zadaniem jest ją budzić. Doceniajmy wzajemne chwile, ważmy słowa, kochajmy, uczmy się wrażliwości na los takich psów jak Zenek, których serca kochają nas pomimo wszystko i zawsze - nawet poza końcem ostatniego tchu. Zenku – często zasypiasz obok mnie ... zabierając mi smutek dnia. OSKAR zm. w 2007 r. (‘)
...Mówiłyśmy o nim – wizytówka schroniska ... Największe okrągłe psie oczy jakie w życiu widziałam. W ich zwierciadle opowieść o tym, jak chęć życia silniejsza była od śmierci przez wiele lat. Olbrzymi spokój, łagodność, pogodzenie z losem. Oskar swoje życie brał takim jakim było, bez walki, bez dobijania się o uwagę jak robiły inne psy – schronisko traktował jak swoje miejsce. To właśnie przy nim Kostucha płakała ... chociaż długo dawała mu spokój. Może sama liczyła na to, że przyjdzie po niego do domu i odbierze z rąk ukochanego człowieka? ... nie było dane ... nasz wielki smutek. Piękny i wyjątkowy pies żył po to aby odejść w ciszy własnego ustającego oddechu... Córeczki Iriny zm. w 2006 r. (‘)
Nie ma już melodii szczekania tych maleństw, nie ma ich słodkiego zapachu mlecznego brzucha mamy zapisanego pod nosem, nie ma szczenięcej radości ... nastała cisza.... Pięknym widokiem jest nowe życie, wielkim darem jeśli ma kto kochać. Ukochane ciepło psiej mamy, jej język którym zamiatała ich futro po szczenięcych zabawach to było za mało aby je uratować. Przyszła wielka rozpacz Iriny szukającej swoich dziewczynek, kiedy Kostucha niosła je w koszyku z innymi maluchami pod bramę Tęczowego Mostu. Były zbyt młode i słabe aby uciec ... HIPCIA zm. w 2007 r. (‘)
Jak dziś pamiętam dzień kiedy przyjechałam do Schroniska ... leżała na kocyku Hipcia i Gacia ... dwie siostry, tak bardzo zmienione przez chorobę. Nie było w nich szczenięcej radości jak ostatnio, tylko ciężki oddech, sen, ciepłe suche nosy ... W lecznicy weterynarze walczyli o ich życie, kroplówki, zastrzyki, leki. Wierzyłam, że jak będę za tydzień będą znów skakać, zaczepiać, ciągnąć za nogawkę. Kolejna moja wizyta ...usłyszałam - Hipcia zmarła ... nie udało się jej uratować. Siedząc przy kroplówce wciąż chorej Gaci obiecałam jej, że zrozumie jak pachnie ludzka miłość ale musi wrócić. Dzisiaj jest w kochającym domu, żyje sercem swoim i zmarłej siostry, która go nigdy nie zaznała ... kocha za dwie ... SAMURAJ zm. w 2007 r. (‘)
...w Schronisku w Orzechowcach jest stary sad. Mieszkają tam ukochane psie serca, które są dalej od nas niż bliżej. Kostucha jest w nim ogrodnikiem, trzyma zegar minionych dni ... przycina gałęzie starych jabłoni. Jako mieszkańcowi sadu zawsze udawało mu się wytrącać nosem okrutny zegar kiedy Kostucha przysypiała, biegał z nim radośnie i robił jej na złość. Któregoś dnia podbiegł jak zawsze, jednak za blisko ... dzwonek zegara obudził jej czujność, wskazówki wskazały na jego serce. Pamiętam czuwanie przy nim aby odszedł przy nas, nie sam ... w kącie siedziała Kostucha i czekała aż wyjdziemy, on chyba też chciał stoczyć z nią ostatnią walkę oko w oko ... W jego oddechu wierzę nie poczuła lęku, zbyt dzielny to był pies ... Możliwe, że kiedy szła z nim tak ją szarpał na smyczy że zgubiła swoje stare sandały bo na drodze do Tęczowego Mostu, tylko ślady bosych stóp. BABUNIA – zm. 18-09-2008 r. (‘)
Z potrzeby miłości i domu Babunia przebyła drogę ponad 800 km, po to aby po kilku miesiącach umrzeć w ukochanych dłoniach Ewy. Zanim do tego doszło, czekała przez prawie 10 lat na swoją szansę pomimo ciężkiej choroby nowotworowej. Jedno muszę napisać – bardzo często bezdomne zwierzęta są w stanie znieść olbrzymi ból fizyczny, choroby, naprawdę dzielnie, tylko po to aby w chwili odnalezienia swojego domu, ciepła ludzkiego serca pozwolić sobie na to aby cierpieć, bo ma kto przytulić, zapłakać. Tak było z naszą Babunią ... Do dziś słychać jak chodzi po swoim domu, który pokochała na zaledwie kilka miesięcy ... W takich chwilach mocno chcę wierzyć, że prawdą jest brak poczucia czasu u psów, że Babunia chociaż miała dom na tak krótko, to tak naprawdę na całe tak bardzo potrzebne życie ... Ewo wielki bukiet kwiatów, których barwą czerwieni mieni się mój szacunek składam na Twoje dłonie .... BACUNIA – zm. 06
Bacunia żyła w najgorszych latach Schroniska. Z uwagi na to w jak ciężkim stanie była, kiedy zabierałyśmy ją, pokazuję zdjęcie z jej nowego domu, po kilku miesiącach. Krok za krokiem w wielkim cierpieniu wyprowadzona z boksu nie była w stanie przejść kilku metrów. śadna z nas nie spodziewała się, że jest tak skrajnie wyniszczona. Kiedy pojechała do swojego nowego domu Kaja, jej nowa towarzyszka przytuliła ja mocno i zapytała – kto Ci to zrobił? Tutaj będziesz miała dobrze ... Miała łzy w oczach. Zaprowadziła mnie i koleżankę do sypialni. Nad łóżkiem wisiało olbrzymie zdjęcie jej ukochanego labradora – powiedziała – moja duma, Bacuni zdjęcie tutaj też zawiśnie i zobaczycie będzie jeszcze wyglądała jak on. Powiedziałam – dostajesz białą kartę Kaju – zapisz ją pięknie ... bo to początek jej życia. Dokonaliście wraz ze swoją rodziną cudu Kajeczko ... Udało się Wam oddać godność Bacuni, którą odbierano jej przez tak wiele lat. Kiedy sunia ciężko zachorowała na nerki, zanim odeszła wstała radosna rano, pożegnała się ze wszystkimi i położyła się spać jak zawsze w swoim ukochanym miejscu. Ostatni jej sen był wielką rozpaczą ukochanych domowników...bo chociaż radość bujała się na jej ogonie, to smutek w spojrzeniu pozostał do samego końca. Za mało było czasu aby zmienić smutne zwierciadło pamięci jej oczu ... DINA zm. w 2006 r. (‘)
Odeszłaś samotnie, na składowisku starego siana ... nie tak powinny umierać piękne godne psy, bo takim byłaś. Uwielbiałam tonąć w lokach Twojej sierści, kiedy wyciszałaś oddech aby dokładniej chłonąć dobrą chwilę, kiedy już byłaś pewna że nią jest – że nie cios ... Za mało miałyśmy czasu Dino, za mało aby dać sobie szansę nawzajem. Jesteś moją częstą myślą, siedzisz mi na powiekach przed snem razem z Zenkiem i resztą psiaków ... Miałaś w oczach wiele żalu, smutku, cierpienia – z nimi zasnęłaś na zawsze ... Nie udało mi się oddać tego co odebrał człowiek, Twojego spokoju, radości, pewności ludzkiego dotyku. Teraz mam łzy w oczach, bo zasnęłaś w samotni lęku na stercie gnijącego siana ... tym było kiedyś miejsce zwane Schroniskiem w Orzechowcach – dzisiaj odeszłabyś w nim godnie ... miałabym szansę odprowadzić Cię na drugą stronę. Tak bardzo mi żal i wstyd ... w takich sytuacjach uczymy się jak cenną jest każda minuta naszego oddechu, jak wiele możemy zmienić, zrobić, wyszeptać słowa – Dina Twoje życie było potrzebne, śpij spokojnie ... nie usłyszałaś ich i to mnie boli. BAMBO/DIEGO zm. 26
Będąc w gronie swoich rówieśników potrafiłeś zatrzymać ludzki wzrok, zatrzymałeś słabością, kruchością swojego ciała. Chociaż byłeś najsłabszy i najmniejszy to zdobyłeś ludzkie bezpieczne ramiona wolontariuszki, w nich pojechałeś do Rzeszowa po ratunek dla siebie. Udało się, walka wygrana i Twój bieg za piłeczką, prawdziwy pęd szczęścia, już w swoim domu. Piłeczkę potrafiłeś zatrzymać, pędzącego auta nie. Wygrałeś życie na tak krótko ... Pamiętaj miłość swojej panci bo ona się nie zmieniła, pamiętaj ciepło jej głosu bo nadal nim grzeje, pamiętaj dotyk jej serca bo zawsze w nim będziesz maluchu. Czasem aby godnie żyć musimy się zatrzymać w gonitwie tak często za niczym. Biegniemy jak Diego na oślep nie widząc zagrożenia. Kierowca, który go potrącił nawet się nie zatrzymał, na pewno też za czymś pędził ... nawet nie zatrzymało go konanie potrąconego psa... Ciekawe do czego aż tak bardzo się spieszył?
...Kostucha nosi zbyt często czerń
naszego smutku Ubierajmy ją w biel ciepłem naszych wspomnień ...
Katarzyna Diuk
|




